W rozpoczynającym się Wielkim Tygodniu warto pozwolić wybrzmieć ciszy i milczeniu by głębiej wejść w przeżywane ceremonie. Czy jednak milczenie i cisza są właściwe dla liturgii?
W dokumentach liturgicznych można znaleźć na ten temat bardzo interesujące wskazania: „W odpowiednich momentach należy zachować pełne czci milczenie” (KL 30) oraz „Należy również zachować w odpowiednim czasie święte milczenie jako część samej celebracji” (OWMR 45). Wynika z tego, że milczenie i cisza nie są brakiem uczestnictwa w liturgii, ale jego formą. Należą do struktury Mszy, nie do prywatnej pobożności.
W Apokalipsie św. Jana znajdujemy niezwykłe zdanie opisujące liturgię nieba: „A gdy Baranek otworzył siódmą pieczęć, nastała w niebie cisza jakby na pół godziny” (Ap 8,1). Ten obraz może zaskakiwać. Niebiańska liturgia kojarzy się przecież ze śpiewem aniołów,hy mnami chwały i nieustannym uwielbieniem Boga. Tymczasem jej istotnym momentem okazuje się cisza. Nie jest ona brakiem działania ani przerwą w kulcie, lecz jego szczególną
formą.
Pismo św. wielokrotnie ukazuje ciszę jako przestrzeń spotkania człowieka z Bogiem. Prorok Eliasz rozpoznaje obecność Pana nie w wichrze, trzęsieniu ziemi czy ogniu, lecz w „szmerze łagodnego powiewu” (1 Krl 19,12). Cisza nie oznacza więc pustki, ale gotowość słuchania. Człowiek milknie, aby Bóg mógł przemawiać. W tym sensie milczenie staje się aktem wiary – uznaniem pierwszeństwa Boga, który działa i mówi przed nami.
Także święta liturgia Kościoła zna i świadomie zachowuje chwile milczenia. Nie są one dodatkiem ani elementem opcjonalnym, lecz częścią samej struktury celebracji. Cisza należy do znaków liturgicznych tak samo jak słowo, śpiew czy gest. Kościół nie tylko pozwala na milczenie – on je nakazuje, ponieważ rozpoznaje w nim działanie Boga.
Milczenie pojawia się w różnych momentach Eucharystii i każdy z nich posiada własne znaczenie. Na początku aktu pokuty pomaga wiernym uznać prawdę o sobie przed Bogiem. Po wezwaniu „Módlmy się” kapłan wraz z ludem trwa chwilę w ciszy, aby osobista modlitwa mogła zostać zebrana w jednej modlitwie Kościoła. Po czytaniach i homilii cisza umożliwia przyjęcie usłyszanego słowa, które nie jest jedynie informacją, lecz żywym słowem Boga. Wreszcie po Komunii św. staje się czasem osobistego dziękczynienia za dar obecności Chrystusa.
W ten sposób milczenie ukazuje prawdę o samej liturgii. Nie jest ona przede wszystkim naszym działaniem ani sumą wypowiedzianych słów. Liturgia jest działaniem Chrystusa w swoim Kościele. Człowiek nieustannie narażony jest na pokusę wypełniania każdej przestrzeni słowem i aktywnością, podczas gdy liturgia uczy postawy odwrotnej — przyjęcia daru. Cisza przypomina, że zbawienie nie rodzi się z ludzkiej aktywności, lecz z łaski Boga.
Milczenie posiada również wymiar wspólnotowy. Gdy całe zgromadzenie trwa w ciszy, objawia się jedność Kościoła głębsza niż wspólne wypowiadanie tekstów. Wierni, choć różni doświadczeniem i modlitwą, stają razem przed Bogiem jako jedno Ciało Chrystusa. Jest to szczególny znak komunii: Kościół słucha swojego Pana jednym sercem.
Dlatego troska o chwile ciszy w liturgii nie jest jedynie kwestią estetyki czy dobrego porządku celebracji. Jest wyrazem wiary w realną obecność Boga działającego pośród swego ludu. Tam, gdzie zanika milczenie, łatwo zatracić świadomość misterium. Tam natomiast, gdzie jest ono zachowane, liturgia odzyskuje swój kontemplacyjny charakter i prowadzi do głębszego uczestnictwa.
Chrystus, który jest Słowem Ojca, prowadzi swój Kościół także przez święte milczenie. W nim przygotowuje serca wiernych na przyjęcie łaski i uczy ich słuchać. Dlatego cisza liturgiczna nie jest pustką, lecz przestrzenią działania Boga — momentem, w którym Kościół pozwala mówić Temu, który w liturgii jest pierwszy i najważniejszy.
W nadchodzących celebracjach Wielkiego Tygodnia prośmy o dar pełnej uwagi w ciszy,abyśmy mogli w pełni doświadczyć obecności Chrystusa!
Bp dr Adrian Put




