Listopad to miesiąc naznaczony nie tylko radością chwały, jaką odbierają zbawieni w niebie, ale też wspomnieniem wszystkich wiernych zmarłych oczekujących w czyśćcu. Śmierć napawa smutkiem tych, którzy pozostają na ziemi pogrążeni w żalu za obecnością swoich bliskich. Trzeba jednak już na początku jasno powtórzyć za Pismem Świętym, że „Śmierci Bóg nie uczynił i nie cieszy się z zagłady żyjących” (Mdr 1,13). Bóg jako Stwórca wszechrzeczy nie miał w swoim zamyśle naszego odchodzenia. Nie pragnął tym bardziej nigdy, byśmy ginęli na wieczność. Dlaczego zatem doświadczamy śmierci ukochanych osób i, co stanowi jeszcze bardziej naglące pytanie: dlaczego, gdy nadejdzie czas, sami zostaniemy odwołani z tego świata?
Katechizm Kościoła katolickiego naucza, że śmierć to konsekwencja grzechu pierworodnego[1]. Choć pierwsi ludzie również posiadali śmiertelną naturę, to z woli Bożej nie mieli umierać – byłoby to przeciwne pierwotnemu zamysłowi Stwórcy. Zostało to potwierdzone podczas Soboru Trydenckiego, który stwierdził, iż śmierć weszła w historię świata z powodu aktu nieposłuszeństwa człowieka[2]. W podobnym tonie wypowiadali się również ojcowie Soboru Watykańskiego II, zakładając, że bylibyśmy wolni od „śmierci cielesnej” gdyby nie pierwszy grzech[3].
Bóg jednak w swym miłosierdziu nie miał zamiaru pozwolić, aby korona Jego stworzenia zginęła na wieki w wyniku swej grzeszności. Ten, który powołał człowieka z prochu ziemi (por. Rdz 2,7), sprawił, że wszystko istotnie stało się nowe (por. Ap 21,5), ponieważ dzięki Jezusowi Chrystusowi i Jego doskonałemu posłuszeństwu wiary, „śmierć została przemieniona[4]”. Odkąd z własnej woli przyjął cierpienie krzyża, przed którym wzbraniała się Jego ludzka natura, śmierć człowieka mimo oczywistego smutku z nią związanego posiada wydźwięk pozytywny.
Aby zrozumieć to w pełni, należy zatrzymać się nad teologią sakramentu chrztu świętego. Otóż w nim zostaliśmy zanurzeni w śmierć Pańską (z gr. zanurzać – baptizein). A zatem jeśli tylko umieramy w łasce uświęcającej, w naszej „siostrze śmierci”, jak określał ją św. Franciszek z Asyżu, Pan dopełnia dzieła[5]. Dzieje się tak dlatego, że sakrament chrztu związuje nasze życia na wieczność z Chrystusem paschalnym, który zatriumfował ostatecznie nad śmiercią wieczną[6]. W tym pierwszym z sakramentów wtajemniczenia chrześcijańskiego umieramy dla grzechu po to, by żyć na wieki w Bogu jako Jego dzieci, a nie wyznawcy kultu śmierci wiecznej. Dopiero w ostatnim momencie życia biologicznego na ziemi wstąpimy w egzystencję nadprzyrodzoną, w życie nieznające zmierzchu.
„(…) Jeżeli bowiem żyjemy, żyjemy dla Pana; jeżeli zaś umieramy, umieramy dla Pana. I w życiu więc i w śmierci należymy do Pana. Po to bowiem Chrystus umarł i powrócił do życia, by zapanować tak nad umarłymi, jak nad żywymi (Rz 14,8-9)”.
Zatem po śmierci w zależności od tego, czy w życiu doczesnym odpowiadaliśmy na miłość Bożą (choćby przez uczestnictwo w życiu sakramentalnym Kościoła, przestrzeganie przykazań Dekalogu, uczynki miłosierdzia), czy nie, otrzymujemy wieniec zwycięstwa w niebie lub wieczne potępienie piekła. Natomiast
„(…) ci, którzy umierają w łasce i przyjaźni z Bogiem, ale nie są jeszcze całkowicie oczyszczeni, chociaż są już pewni swego wiecznego zbawienia, przechodzą po śmierci oczyszczenie, by uzyskać świętość konieczną do wejścia do radości nieba[7]”.
Nauka na temat czyśćca została sformułowana i usystematyzowana przez Kościół w 1439 r. przede wszystkim podczas Soboru we Florencji oraz Soboru Trydenckiego obradującego w latach 1545-1563 na podstawie poszczególnych tekstów biblijnych, m.in. tych związanych z Szeolem (por. Ps 139,8) czy modlitwą za zmarłych (por. 2Mch 12,4). Twierdzenia o istnieniu czyśćca pojawiały się również w wypowiedziach papieży pierwszych wieków, choćby Grzegorza Wielkiego (+604 r.), który nauczał:
„Co do pewnych win lekkich trzeba wierzyć, że jeszcze przed sądem istnieje ogień oczyszczający, według słów Tego, który jest prawdą. Powiedział On, że jeśli ktoś wypowie bluźnierstwo przeciw Duchowi Świętemu, nie zostanie mu to odpuszczone ani w tym życiu, ani w przyszłym (Mt 12, 32). Można z tego wnioskować, że niektóre winy mogą być odpuszczone w tym życiu, a niektóre z nich w życiu przyszłym”[8].
Co ciekawe, pierwsze wzmianki o istnieniu czyśćca możemy odnaleźć także w aktach męczenników wczesnego chrześcijaństwa, a najstarszą z nich w tekście dotyczącym życia i śmierci św. Perpetuy, która zginęła wraz ze św. Felicytą ok. 202-203 roku po Chr[9]. Pewnej nocy Perpetua doświadczyła widzenia i wkrótce zostało ono spisane:
„Ujrzałam Dinokratesa, jak wychodził z jakiegoś ciemnego miejsca, gdzie znajdowało się też mnóstwo innych ludzi. Był bardzo rozpalony i spragniony, blady i zaniedbany. Na twarzy jego widniała rana, którą miał w momencie śmierci. Dinokrates był moim rodzonym bratem (…) Dzieliła nas jednak ogromna otchłań i ani ja do niego, ani on do mnie nie mogliśmy się przedostać”[10].
W dalszej części widzenia Perpetua zrozumiała, że powinna modlić się w intencji zmarłego brata, który zdawał się „cierpieć”, nie mogąc dosięgnąć zbiornika z wodą o brzegach wyższych niż jego wzrost. Mimo że nie jest to tekst dogmatyczny, a zapis mistycznej wizji, warto zainteresować się faktem, że już na początku III w. po Chr. mówiono o owym „ciemnym miejscu”, w jakim zmarli nie mogą jeszcze zaczerpnąć w pełni ze źródła Życia (choć mają już zapewnioną wieczną szczęśliwość w niebie, lecz dopiero po całkowitym oczyszczeniu z win), a zatem o czyśćcu.
Skoro istnieją rzeczy ostateczne: niebo, piekło i czyściec, to nie powinien dziwić fakt, że podczas liturgii pogrzebowej słyszymy Prefację o zmarłych brzmiącą: „Życie Twoich wiernych, o Panie, zmienia się, ale się nie kończy”. Nie można mówić o definitywnym końcu, skoro człowiek został obdarzony nieśmiertelną duszą przeznaczoną do wieczności. W jego śmierci spełnia się więc ostatecznie i nieodwołalnie łaska przyjętego niegdyś sakramentu chrztu świętego[11].
Do niego właśnie nawiązuje pokropienie pobłogosławioną wodą trumny z ciałem zmarłego. Wówczas kapłan wypowiada zdanie: „Wszechmogący Bóg odrodził cię z wody i Ducha Świętego na życie wieczne, niech zatem dopełni dzieła, które rozpoczął na chrzcie świętym”[12]. Natomiast pod koniec obrzędów, nad miejscem spoczynku doczesnego ciała wybrzmiewa: „Niech Bóg da tobie pić ze źródła wody życia (…) Żyj w pokoju”[13]. Jest to bezpośrednie nawiązanie do słów Chrystusa, który w biblijnej rozmowie z Samarytanką obiecał strumień wody żywej wierzącym w Jego Bóstwo i człowieczeństwo (por. J 4,10). Ta symbolika widoczna podczas chrześcijańskiego pogrzebu odnosi się również ściśle do nadziei życia wiecznego płynącej z Wigilii Paschalnej, ponieważ nowe życie z wody i Ducha Świętego zostało nam w pełni przywrócone przez misteria życia, śmierci i zmartwychwstania Chrystusa[14].
Ponadto owa nadzieja jest widoczna już w pierwszej stacji pogrzebu, gdy kapłan pozdrawia wiernych słowami:
„Miłość Boga Ojca, który wskrzesił z martwych Jezusa i przywróci do życia nasze śmiertelne ciała mocą swojego ducha, niech was napełni pokojem i pozostanie z wami”[15].
W tym jednym zdaniu kryje się ogrom wiary w to, że ten sam Chrystus, który zmartwychwstał trzeciego dnia, przywróci do pełni życia zarówno ciało zmarłej bliskiej osoby, jak i wszystkich wiernych.
Cały pogrzeb chrześcijański posiada zatem wydźwięk paschalny i nigdy nie może być traktowany rozłącznie od wydarzenia Zmartwychwstania Chrystusa i od wiary członków Kościoła w zmartwychwstanie ciał.
Ewa Chybin
[1]Por. KKK 1008.
[2]Por. DS 1511
[3]Por. Vaticanum II, Konst. Gaudium et spes, 18.
[4]KKK 1009.
[5]Por. KKK 1010.
[6]Por. T. Ligier, Biblijny symbolizm chrztu według Ojców i liturgii, „Concilium” 2(1966), s.52.
[7]KKK 1030.
[8]Grzegorz Wielki, Dialogi, 4,39, cyt. za: KKK 1031.
[9]Por. J. Le Goff, Narodziny czyśćca, Warszawa 1997, s. 56; por. także: T. Pawluk, Stosunek kościoła do objawień prywatnych ze szczególnym uwzględnieniem wydarzeń gietrzwałdzkich, „Studia Włocławskie”, 14(1977), s.80.
[10]Męczeństwo św. Perpetuy i Felicyty, tłum. A. Malinowski, w: Ojcowie żywi. Tom IX: Męczennicy, red. E. Wipszycka, M. Starowieyski, Kraków 1991.
[11]Por. A. Hanich, Paschalny charakter chrześcijańskiej śmierci, „Ruch Biblijny i Liturgiczny” 33(1980), s. 166.
[12]Obrzędy pogrzebu, nr 65.
[13]Obrzędy pogrzebu, nr 75.
[14]Por. P. Konecki, Tajemnica paschalna w euchologii, czytaniach biblijnych oraz w symbolach odnowionej liturgii pogrzebu, „Studia Theologica Varsoviensia” 20(1982), s. 206-207; por. także: Obrzędy pogrzebu, nr 73.
[15]Obrzędy pogrzebu, nr 43.
toto togel situs gacor toto togel jacktoto jacktoto link slot jacktoto jacktoto jacktoto link togel kawi898 jacktoto kawi898 situs togel resmi bandar togel slot gacor link togel slot 4d situs toto situs gacor jacktoto slot gacor jacktoto situs slot slot resmi jacktoto





