Ruch Liturgiczny we Francji: Apostolat przez śpiew liturgiczny


Oto obszerne fragmenty niezwykle interesującego artykułu, który zechciano nam przesłać:
Całkiem niedawno, w pewnej małej wiosce w departamencie Yonne, dane nam było przekonać się, de visu et auditu – naocznie i na własne uszy – do jakich rezultatów może dojść gorliwy proboszcz, odwołując się do tej formy apostolatu, na którą wskazał Ojciec Święty: do apostolatu poprzez śpiew liturgiczny i muzykę religijną.

Jeszcze dwa lata temu parafia w Champvallon – licząca 500 mieszkańców – była po prostu jedną z tych parafii, jakich, niestety, wiele jest w Burgundii. Obojętność religijna nie dochodziła tam wprawdzie do wrogości, ale nabożeństwa nie cieszyły się już frekwencją, a kościół w niedziele bardzo często pozostawał niemal zupełnie pusty. Pod koniec 1909 roku arcybiskup Sens mianował proboszczem w Champvallon wybitnego znawcę chorału gregoriańskiego, ks. Villetarda, autora licznych prac historycznych, między innymi znakomitego studium poświęconego oficjum Piotra z Corbeil. Tymczasem rezultaty osiągnięte w ciągu niespełna dwóch lat dzięki założeniu Schola cantorum i odnowieniu ducha liturgicznego w parafii były tak znaczące, że w niedzielę 26 listopada ubiegłego roku kilku wybitnych muzyków kościelnych i znawców chorału gregoriańskiego postanowiło udać się do Champvallon: zarówno po to, by na własne oczy przekonać się, czego można w praktyce dokonać w wiejskiej parafii, jak i po to, by złożyć ks. Villetardowi zasłużone gratulacje.

Oczywiście zasypano go pytaniami o stosowaną przez niego metodę. Okazało się, że jest ona niezwykle prosta. Zaraz po przybyciu do Champvallon ks. Villetard utworzył dwa chóry. Pierwszy liczy około piętnastu dzieci w wieku od 8 do 14 lat, chłopców i dziewczęta, oraz około piętnastu kobiet i młodych dziewcząt. Drugi składa się z kilku mężczyzn dobrej woli, którzy łączą swoje głosy z głosami dwóch kantorów parafialnych. Introity, Alleluja, śpiewy na Komunię itd. wykonywane są przez kantorów; Credo, zgodnie z dawną tradycją, śpiewają wszyscy wierni; pozostałe części – Asperges, Kyrie, Gloria, Sanctus, Agnus, motety gregoriańskie oraz pieśń w języku narodowym – wykonują na przemian dwa chóry. Repertuar nie jest zbyt urozmaicony. Ks. Villetard prowadzi bowiem próby dzieci jedynie na początku i na końcu katechizacji – co, zauważmy przy okazji, czyni katechizację o wiele bardziej atrakcyjną. Jeśli jednak repertuar nie jest rozbudowany, to za to dzieci to, co znają, znają znakomicie; a to jest lepsze niż kiepskie wykonywanie całego Kyriale.

Nieszpory i kompleta, których odprawianie ks. Villetard przywrócił, również śpiewane są przez oba chóry. Jeśli natomiast chodzi o nabożeństwo eucharystyczne, zawsze zawiera ono kilka utworów gregoriańskich, spośród których niektóre wykonywane są z wymową rzymską.

Rezultaty:
Przed przybyciem nowego proboszcza przeciętna liczba uczestników niedzielnych nabożeństw wynosiła 75 osób na Mszy oraz zaledwie 20 osób na nieszporach (po których nie odprawiano komplety). Obecnie na Mszy jest 100 osób, a na nieszporach 70 osób (po których następuje kompleta)

Jednak tym, co ponad wszystko zasługuje na uwagę, jest głębokie zainteresowanie wiernych tym odrodzeniem śpiewu liturgicznego w ich parafii. Nie ma już spóźniających się na nabożeństwa. Nikomu nie przyszłoby na myśl wyjść przed ich zakończeniem. Dopiero z żalem wierni decydują się opuścić kościół po ostatniej zwrotce ostatniej pieśni. Kobiety i młode dziewczęta nie wahają się kilkakrotnie w ciągu Mszy zmieniać miejsca, aby zgromadzić się wokół fisharmonii, ustawionej przecież w bardzo widocznym miejscu, pośrodku kościoła. Duch liturgiczny zabił wzgląd ludzki. Ponadto nie ma w okolicy żadnego święta religijnego, na które ks. Villetard nie zdołałby zabrać ze sobą, nawet jeśli przypada ono w dzień powszedni, od 25 do 30 mieszkańców Champvallon. Rezultat ten jest szczególnie ceniony przez proboszczów sąsiednich parafii.

W niedzielę 26 listopada do mężczyzn z Champvallon dołączyło kilku mężczyzn z parafii Beugnon, których ks. Villetard nauczył śpiew gregoriańskiego, gdy był jeszcze proboszczem tej parafii. Naprawdę znakomity sposób, w jaki wykonali introit Os justi oraz trudne Alleluja Justus ut palma, starannie zaznaczając akcenty wyrazowe i grupowanie neum, wydał nam się przekonującym zaprzeczeniem rozpowszechnionej w niektórych środowiskach opinii, jakoby wiejscy kantorzy byli całkowicie oporni na chorał gregoriański. Jeśli natomiast chodzi o zwykłe melodie części stałych Mszy, były to melodie przeznaczone na zwykłe niedziele.

Jednak tym, co najbardziej zachwyciło paryskich gości ks. Villetarda, był bez wątpienia śpiew nieszporów. Rzadko zdarzało nam się słyszeć psalmodię równie wyraźną, równie jednolitą, a zarazem równie lekką w zakończeniach jak ta wykonywana przez dzieci z Champvallon. A psalmodia ta wykonywana jest bez akompaniamentu. Jakże zasłużone wydały nam się więc gratulacje, które po wieczornym oficjum pan Camille Bellaigue zechciał złożyć członkom Scholi: „chciałbym, powiedział im, móc usłyszeć w wielu kościołach Paryża to, co usłyszałem tutaj”.

Jeszcze słowo na zakończenie. Czy tego, czego dokonał proboszcz z Champvallon i co przyniosło opisane przez nas rezultaty, można podjąć się również gdzie indziej, z takimi samymi szansami powodzenia? Dlaczego nie? To prawda, ks. Villetard jest mistrzem sztuki gregoriańskiej. Ale czy naprawdę trzeba być mistrzem, żeby nauczyć dzieci Kyrie Lux et origo oraz pieśni Flos virginum? Jeśli zaś chodzi o owoce religijne, twierdzimy, że w większości przypadków byłyby one takie same. Pius X obiecał powodzenie proboszczom, którzy zechcą posługiwać się śpiewem liturgicznym jako środkiem apostolatu. Czyż nie jest godne ubolewania, że w tak wielu parafiach, nawet znaczących, śpiew pozostaje wyłącznym monopolem kilku kantorów, niemal zawsze niezbyt biegłych, podczas gdy tak łatwo byłoby – wykorzystując dzieci uczęszczające na katechizację, zwłaszcza tam, gdzie istnieje szkoła katolicka – stworzyć całkowicie wystarczające parafialne zespoły śpiewacze?

A to, co jest prawdziwe w odniesieniu do dzieci, jest równie prawdziwe w odniesieniu do dorosłych. Aby przyprowadzić lud z powrotem do jego kościoła, nie ma nic skuteczniejszego niż rozbudzić w nim upodobanie do tego, co należy do jego kościoła. Trzeba, aby dla wszystkich wydziedziczonych przez życie nabożeństwa kościelne były jakby przedsmakiem wspaniałości nieba. Najważniejszym dziełem, dziełem wszystkich dzieł, jest liturgia. Niech ci, którzy wypróbowali już wszystkiego: patronaty, prasę, kazania, bractwa i misje, a mimo to nie zdołali na nowo uczynić swojej parafii chrześcijańską, spróbują liturgii. Niedługo potem dostrzegą całą prawdę zawartą w słowach ks. Vigourela: „Bez liturgii wszystkie dzieła pozostaną na marginesie życia chrześcijańskiego. Dzieła te mogą robić wiele hałasu, lecz wkrótce okaże się, że pozbawione życiodajnego soku liturgii – to znaczy życia religijnego i chrześcijańskiego – nie będą zdolne przynosić dobrych owoców ani trwałych dobrodziejstw”.

Camille Couillault

Z francuskiego tłum. ks. dr Wojciech Samuel.

Orgyniał opublikowano w czasopośmie „Quaestiones Liturgicae” (t. 1, 1911, s. 159-161).

 

Wesprzyj nas!
Zaobserwuj nas!

Ruch Liturgiczny we Francji: Apostolat przez śpiew liturgiczny

Oto obszerne fragmenty niezwykle interesującego artykułu, który zechciano nam przesłać: Całkiem niedawno, w pewnej małej wiosce w departamencie Yonne, dane nam było[…]

Notatka liturgiczna: kolor błękitny w dekretach Świętej Kongregacji Obrzędów

Różne uroczystości ku czci Matki Bożej powodują, iż kapłani przywdziewają ornaty koloru błękitnego. Obecnie prawo liturgiczne, stanowione m.in. przez Ogólne Wprowadzenie do Mszału Rzymskiego[…]

Modlitwa powszechna – XX Niedziela Zwykła

Umocnieni słowami Ewangelii, zanieśmy z żywą wiarą nasze pokorne modlitwy przed tron miłosiernego Boga, którego sławią wszystkie ludy.Módlmy się za Kościół święty, aby[…]

Przetłumacz stronę