NADESŁANE LISTY
„Przewielebny Ojcze, […] Przeczytałem uważnie dwa opracowania zamieszczone w czasopiśmie: Nabożeństwa tradycyjne oraz Czynne uczestnictwo wiernych we Mszach czytanych. Oto jak postępujemy w naszym pensjonacie. Co tydzień prowadzę lekcję liturgii dla dwóch najwyższych klas. Ojca książka Msza Święta służy nam za podręcznik. W sobotę gromadzę wszystkie uczennice i objaśniam im Mszę następnego dnia, zatrzymując się przede wszystkim przy Ewangelii niedzielnej, aby wyprowadzić z niej kilka praktycznych pouczeń. Msza ta jest śpiewana z zastosowaniem chorału gregoriańskiego.
W ciągu tygodnia sprawowana jest Msza czytana. Odprawiam ją donośnym głosem, tak aby wszyscy obecni mogli mnie słyszeć. Wszystkie, nauczycielki i dzieci, jednogłośnie odpowiadają na wszystkie modlitwy. Mogę Ojca zapewnić, że wywiera to głębokie wrażenie i że wszystkie pełniej smakują piękno Najświętszej Ofiary. Siostry i niektóre starsze uczennice posługują się mszałem. Pozostałe korzystają z Ojca książeczki Msza ku czci świętej Agnieszki, z której czerpią dobre myśli przygotowujące do mającej nastąpić Komunii. Podczas mojej Komunii daje się krótki znak dzwonkiem i wszystkie razem odmawiają Confiteor, po czym przystępują do Komunii. Nie ma już indywidualnych praktyk pobożnych! Msza Święta stała się wspólną modlitwą. Dawniej w niedziele i pierwsze piątki odprawiano Msze zwane «Mszami ze śpiewami», Msze «połączone z nabożeństwem eucharystycznym», z wystawieniem Najświętszego Sakramentu. Zastąpiłem je Mszami śpiewanymi. Msze w dni powszednie, podczas których dzieci z szacunkiem udzielają odpowiedzi, nie trwają znacznie dłużej niż poprzednio. Te cztery czy pięć minut zostaje jednak sowicie wynagrodzone owocami, jakie przynoszą: ugruntowaną pobożnością naszych dzieci oraz umiłowaniem Najświętszej Ofiary.
Mogłem stwierdzić, że również na naszych uczennicach protestanckich taki sposób sprawowania Najświętszej Ofiary wywiera bardzo głębokie wrażenie.
Postępujemy tak już od ponad roku i mamy wszelkie powody do zadowolenia. Pewna osoba spoza naszego grona, która po raz pierwszy uczestniczyła w tak sprawowanej Mszy czytanej, przyszła do mnie po Mszy i powiedziała ze łzami w oczach: «Nigdy dotąd nie pojmowałam, że Msza jest tak piękna»”.
OBRZĘDY KULTU W DAWNYCH RODZINACH CHRZEŚCIJAŃSKICH
„Wielebny Ojcze, […] W moim środowisku zainteresowanie obrzędami kultu zdaje się słabnąć, a należące do niego rodziny o dawnych tradycjach chrześcijańskich, choć nadal uważają uczestnictwo we wszystkich niedzielnych nabożeństwach za swój obowiązek, wydają się zapominać o symbolicznym znaczeniu obrzędów. Ojca Życie liturgiczne przynosi na to lekarstwo.
Nie wiedząc o tym, Wielebny Ojcze, umocnił Ojciec we mnie «cześć dla tradycji», ponieważ moje zainteresowanie obrzędami nabożeństw kościelnych przekazywane było w naszej rodzinie z ojca na syna.
Pamiętam – proszę pozwolić mi o tym opowiedzieć – że gdy byłem małym chłopcem, przed sumą gromadziliśmy się z braćmi wokół ojca i kierując się wskazaniami ordo, wkładaliśmy zakładki – zawsze były to obrazki żałobne członków rodziny – przy poszczególnych oracjach, rozmieszczonych w trzech lub czterech miejscach obszernego Paroissien Romain [mszalika rzymskiego dla wiernych]. Książka ta należała do mojej babki; ojciec przekazał ją mnie.
Posługiwałem się nią od czasu mego ślubu… aż pojawiło się Ojca Życie liturgiczne!…
Jeżeli odłożyłem tę cenną książkę o pożółkłych kartach, będącą przedmiotem, do którego jestem najbardziej przywiązany, to dlatego, że Ojca Życie liturgiczne przywołuje w mojej pamięci pouczenia otrzymane w młodości. Cieszę się, że mogę je sobie przypomnieć, podczas gdy mój stary mszalik pozwalał mi o nich zapominać… i nie jest to jego wina… jest przecież taki stary!
A moje dzieci nie odziedziczą mszalika swego ojca! To jedyny zarzut, jaki stawiam Ojca Życiu liturgicznemu”.
OBRZĄDKI WSCHODNIE
[…] „Wielebny Ojcze, czy Ojca interesujące czasopismo nie mogłoby kiedyś zamieścić bliższych informacji o obrządkach wschodnich? Niekiedy zauważałem, że wierni obrządku łacińskiego odnoszą się do nich z pewną nieufnością. A przecież jakże są one katolickie i pełne pobożności! Dobrze mogą to ocenić ci, którzy mają sposobność uczestniczyć niekiedy w ich przejmujących obrzędach tutaj, w Rzymie, zwłaszcza w Ojca kościele świętego Atanazego.Proszę pozwolić, Wielebny Ojcze, że skorzystam z okazji tego listu, aby przekazać szczere, pokorne i całkowicie anonimowe wyrazy uznania dla wspaniałego dzieła liturgicznego, które Ojciec podjął i prowadzi z powodzeniem godnym swych gorliwych i praktycznych wysiłków. Uczucia te podziela całe moje tutejsze otoczenie”.
W SPRAWIE OŁTARZA LITURGICZNEGO
[…] „Wreszcie – i to jest głównym celem mojego listu – muszę powiedzieć Ojcu, że zagadnienie krzyża ołtarzowego, omówione w numerze kwietniowym, szczególnie mnie zajęło. Starałem się znaleźć rozwiązanie pozwalające pogodzić wymagania liturgiczne z potrzebami współczesnych praktyk pobożnych. Pomyślałem więc o podwójnym ołtarzu, którego jedna część, zwrócona ku absydzie, byłaby przeznaczona do kultu w ścisłym znaczeniu; wyłącznie tam sprawowano by Najświętszą Ofiarę. Ołtarz ten zdobiłoby jedynie sześć świec i krzyż, umieszczony w taki sposób, aby rzeczywiście stanowił centralny punkt kościoła: na skrzyżowaniu transeptu i nawy, w najwyższym miejscu pod cyborium i kopułą. Ten sam ołtarz, usytuowany naprzeciw duchowieństwa zgromadzonego w absydzie, byłby osłonięty antepedium i odpowiadałby wszystkim wymaganiom liturgii. Druga część ołtarza, a właściwie drugi ołtarz, znajdowałaby się o dwa stopnie niżej, zwrócona ku wejściu i wiernym zgromadzonym w nawie. Pozostając poniżej pierwszego ołtarza, miałaby wygląd zwykłego ołtarza, którego nastawę tworzyłaby tylna strona ołtarza głównego. Na tym małym ołtarzu, przeznaczonym wyłącznie do kultu Najświętszego Sakramentu, umieszczono by wolnostojące tabernakulum, które dzięki temu można byłoby okryć konopeum. Za nim zarysowywałby się krzyż, wyeksponowany przez swoje podwyższone położenie, podczas gdy znaczenie tabernakulum podkreślałyby zarówno barwa jego konopeum, jak i jego wyodrębnienie. Byłoby ono szczególnie widoczne dla wiernych zajmujących ramiona transeptu, usytuowanego – jak już wspomniano – na poziomie ołtarza. W ten sposób ołtarz byłby całkowicie otoczony przez duchowieństwo i wiernych. Ponadto pod kopułą, w obrębie jej rzutu, umieściłbym kolistą balustradę komunijną.Wszystko to są jedynie projekty, być może niezbyt realne. Licząc jednak na Ojca życzliwość, chciałem je przedstawić i korzystam z tej okazji, aby zapewnić o moim oddaniu w Panu naszym Jezusie Chrystusie”.
ODPOWIEDŹ:
Wkrótce powrócimy szerzej do zagadnienia ołtarza liturgicznego. Powiedzmy jedynie, że rozwiązanie zaproponowane przez pana X… nie wydaje się zbyt trafne. Oto kilka powodów:
1° Tak pomyślany projekt podwójnego ołtarza z pewnością nie odpowiada tradycji;
2° Według tego projektu ołtarz, na którym znajduje się tabernakulum, zawsze będzie wydawał się wiernym ważniejszy, drugi zaś będzie sprawiał wrażenie jedynie jego nastawy;
3° Należy kształtować w wiernych właściwy sposób myślenia o liturgii: Najświętsza Ofiara jest aktem kultu w najpełniejszym znaczeniu; dlatego ołtarz, na którym się ją sprawuje, zajmuje centralne miejsce w kościele chrześcijańskim. Komunia stanowi część Ofiary. Ponieważ jednak często zdarza się, że niektórzy wierni z różnych powodów – choroby, pracy czy wielkiego napływu uczestników – nie mogą wraz ze swymi braćmi przystąpić do świętych Misteriów, Kościół pozwala «przechowywać» konsekrowane postacie, aby następnie udzielać ich tym wiernym. Postaciom tym, zawierającym Ciało Chrystusa, należy się nasza adoracja: jest to kult oddawany Najświętszemu Sakramentowi Ołtarza. Kościół postępuje zatem roztropnie, gdy zaleca umieszczenie tabernakulum w osobnej kaplicy. Uczy nas przez to, że przyjmowanie Ciała Jezusa Chrystusa powinno dokonywać się w jedności ze wspólnotą chrześcijańską i że Komunia przyjmowana indywidualnie, poza wspólnym zgromadzeniem, nie powinna stanowić reguły.
4° Projekt ten nie usuwa trudności, które można by podnieść przeciwko umieszczeniu tabernakulum w bocznej kaplicy: kapłan musi odejść od ołtarza, aby udzielać Komunii podczas Mszy Świętej. Przy wystawieniach Najświętszego Sakramentu można z powodzeniem umieścić monstrancję przed krzyżem – pomiędzy nim a wiernymi – jeżeli zadba się o dostateczną szerokość mensy ołtarzowej. Dlaczego zresztą nie urządzać «wystawień» i «nabożeństw eucharystycznych z błogosławieństwem» przy samym ołtarzu Najświętszego Sakramentu, zwłaszcza gdy nie ma wielkiego napływu wiernych? Odpowiadałoby to w pełni charakterowi tych obrzędów.
Autor Nieznany
Z francuskiego tłum. ks. dr Wojciech Samuel.
Oryginał opublikowano w czasopośmie „Quaestiones Liturgicae” (t. 1, 1911, s. 64-67).




