O przedtrydenckiej liturgii bernardyńskiej

O przedtrydenckiej liturgii bernardyńskiej

Bernardyni i franciszkanie używali zasadniczo mszału i brewiarza rzymskiego według Officium Capelli Pontificii […]. Dopiero w obrębie tych zasadniczych ram mogły się rozwijać poszczególne zwyczaje bernardyńskie, tak że ich nabożeństwo zaczęło odbiegać wyglądem od tego, które sprawowano w kościołach zarządzanych przez księży świeckich [diecezjalnych – przyp. red.]. Zresztą przyczyniała się do tego ta okoliczność, że duchowieństwo świeckie nie używało mszału rzymskiego, lecz swego diecezjalnego. Wiadomo także, że w epoce sprzed Trydentu także mszały i brewiarze rzymskie nie określały dokładnie (by nie powiedzieć drobnostkowo) tych ceremonii, co powszechnie ma dzisiaj miejsce.

Co się tyczy tekstów mszalnych, to samodzielny rozwój bernardyński ujawniał się prawie wyłącznie w dwóch kierunkach: formularzach Mszy własnych oraz w sekwencjach, zgodnie z całokształtem rozwoju średniowiecznej liturgii.

Formularze zakonne dają się podzielić na trzy grupy: świętych zakonnych, świętych polskich i Msze wotywne. Wśród świętych zakonnych znajdowali się: Franciszek, Antoni, Klara (oni później znaleźli się w kalendarzu rzymskim) i Bernardyn. Wszyscy ci święci posiadali swoje święta z oktawami i własnymi formularzami (inni święci mieli teksty wspólne). Oprócz tego obchodzono jeszcze święta pięciu i siedmiu Męczenników franciszkańskich oraz Ludwika biskupa, po części z oktawą i według własnych formularzy.

Ze świętych polskich nasze teksty wymieniają: Wojciecha, Pięciu Braci Męczenników, Stanisława, Jadwigę i tych świętych, którzy są obchodzeni w liturgii wszystkich diecezji polskich. Cześć Pięciu Braci tłumaczy się także tym, że pod ich wezwaniem znajdował się konwent kazimierski. Innych świętych polskich jako patronów kościołów klasztornych nie spotykamy.

Wcześniej już franciszkanie wprowadzali swoje własne święta i nabożeństwa. Święci Bernardyn i Jan Kapistran w niektórych nabożeństwach mieli duże upodobanie. Ze świętych należy tutaj zaznaczyć szczególną cześć św. Anny oraz Czternastu/Piętnastu Świętych Pomocników. Wymieniamy także nabożeństwa do Imienia Jezus, a także do Siedmiu Radości i Boleści NMP. Do tego układano również koronki. Pomijamy tutaj rzeczy znane, jak np. Niepokalane Poczęcie.

Analogiczna sytuacja miała miejsce z sekwencjami. W nich szczególnie lubowało się średniowiecze i na koniec dochodziło do tego, że każdy formularz (nawet wspólny) posiadał swoją prozę. U bernardynów również je spotykamy. Oprócz Wielkanocnej i o Duchu Świętym, była obecna także Bożonarodzeniowa, o Wniebowstąpieniu, na poszczególne obchody Matki Bożej, o św. Annie (przerobiona z sekwencji na święto Matki Bożej) i wiele innych. Na szczególną uwagę zasługuje obok prozy na św. Stanisława, przede wszystkim przytoczona sekwencja o św. Wojciechu. Nie ma w niej ani słowa o Polsce, lecz tylko o Prusach i o Czechach. Wygląda więc na to, że jest ona czeskiego pochodzenia. Prozy na św. Jadwigę i Pięciu Braci kazimierskich niestety nie znaleźliśmy. To tyle w kwestii formularzy mszalnych.

Jak przedstawiają się ceremonie w obrębie ogólnych przepisów mszalnych? Mówią nam o tym konstytucje i uchwały kapituł, ale uzupełniają to teksty liturgiczne, posiadające bardziej szczegółowe informacje.

Słyszymy więc, że należy ściśle zachowywać rubryki mszału i brewiarza oraz ordinarium, którego egzemplarz musiał się znajdować w każdym konwencie. Nie wolno było na własną rękę nic wprowadzać do kalendarza. Takie prawo posiadały jedynie kapituły generalne. Wszystkie nabożeństwa miały być sprawowane jednolicie we wszystkich klasztorach prowincji, bez żadnych wymysłów i zmian, do czego widocznie była skłonność.

Co się tyczy kalendarza, to już w 1483 r. postanowiono, żeby święta świętych polskich obchodzić jako duplex maius. Oba święta św. Stanisława (zgonu i translacji), św. Wojciecha, św. Floriana i św. Jadwigi były w ten sposób celebrowane. Nie wymieniono tutaj jednak obchodu Pięciu Braci Męczenników – to zastanawiające. Może jeszcze nie było konwentu w Kazimierzu? W naszych tekstach liturgicznych nie spotykamy wprawdzie św. Floriana, ale to zapewne z powodu nikłego zachowania tekstów. Między kazaniami bernardyńskimi znajdują się jednak nauki wypowiedziane na cześć tego świętego. Kapituła opatowska w 1491 r. postanowiła nie przenosić św. Fabiana i Sebastiana oraz Ludwika króla. Natomiast Marię Magdalenę, Elżbietę i Katarzynę zaliczono do duplicia maiora. W 1494 r. wprowadzono św. Mikołaja z Toletynu. Nie pozwolono przenieść jednak obchodu św. Walentego. Natomiast zezwolono przenosić simplicia, takie jak: Jana Chryzostoma, Longina, Anzelma i in. W 1520 r. generał Lichet zarządził, aby jako duplicia obchodzić: Agatę, Łucję, Urszulę, Barbarę, Małgorzatę, Dorotę i Martę. W 1499 r. kapituła warszawska uchwaliła, że w święto św. Franciszka, Klary i innych świętych zakonu należy odmawiać Credo (poza Pięcioma Męczennikami), jeśli sprawuje się Mszę św. w konkretny dzień, na który przypada dane święto. Albowiem w czasie oktawy nie wolno było odmawiać wyznania wiary. W dniu św. Franciszka wygłaszano prefację De Stigmatibus, a na św. Bernardyna introit Os justi. W czasie Mszy św. o Najśw. Sakramencie lub o Matce Bożej odmawiano Gloria.

W 1488 r. postanowiono, że sekwencje można wykonywać w uroczystsze święta, jeśli dane obchody posiadają własne prozy. Należało się tutaj dostosowywać do uchwał generalnych. Aczkolwiek zdaje się, że za bardzo nie przestrzegano tego przepisu. Wszakże kapituła kazimierska w 1538 r. ponownie nakazała, aby wykonywać je w Święta Pańskie i tylko z ordinarium. Sekwencję o stygmatach ograniczono tylko do właściwego święta (17 września), lecz nakazano śpiewać ją przez cały chór.

Cztery lub dwa razy do roku sprawowano uroczyste nabożeństwo żałobne za zmarłych braci i dobrodziejów. Wigilie, Msza i absolucja była sprawowana tak, jak podczas pogrzebów. Nie opuszczano jednak kadzenia. Benedykcji na pogrzebach nie udzielano przy katafalku, czyniono tak tylko podczas Mszy prywatnych. Co tydzień należało odmawiać wigilię. Przez jakiś czas odmawiano je codziennie. Mszę św. sprawował celebrans z przyszytym kapturem (tak samo był ubrany ministrant). Humerały bernardynów dzięki właściwemu krojowi zawieszały się na plecach. Zakorzenił się też zwyczaj bogatego zdobienia tej szaty, nawet perłami. Aczkolwiek kapituły potępiały to, twierdząc, że nie sprzyja to ubóstwu zakonnemu.

Podczas Mszy św. głośno odmawiano Pax tecum oraz Komunię. Podczas Memento nakrywano głowę. Podczas Mszy św. konwentualnych opuszczano obowiązkowe komemoracje. Były to nadużycia, które piętnowały kapituły. Pierwotnie przy Orate fratres nie obracano się do ludu. Zmieniło się to dopiero w 1520 za sprawą generała Licheta.

W każdym konwencie codziennie sprawowano Mszę konwentualną z obowiązkowym uczestnictwem zakonników, na czele z gwardianem. Tylko ważne przyczyny zwalniały duchownych z tego obowiązku. Bardzo często zakonnicy się od tego uchylali, czynili to nawet przełożeni. Dlatego kapituły występowały przeciwko temu nadużyciu.

Pierwotnie w ferie wszystkie Msze św. były czytane. Śpiewano jedynie liturgie niedzielne (czasem oprócz sumy śpiewano Mszę poranną). Zmianę w tej materii wprowadziła kapituła warcka w 1524 r. Wpływ na to miały zaczepki protestanckie, twierdzące, iż bracia nic nie robią, lecz długo śpią. Dlatego postanowiono, że codziennie trzeba śpiewać jedną Mszę św. Zasadniczo była to ta Msza konwentualna. W Adwencie śpiewano ,,Roraty” (poza oktawą Niepokalanego Poczęcia NMP oraz świętami rytu zdwojonego). Kiedy przypadała jakaś Msza wotywna lub żałobna, to również ją śpiewano. Zależało to jednak od prowincjała i definitorów. W takie dni Msza konwentualna była recytowana. Śpiew określały szczegółowe przepisy: należało unikać przedłużenia oraz krzyczenia. Bardzo rzadko spotykano organy, wszak bez pozwolenia prowincjała nie wolno ich było wprowadzać. Podczas Mszy św. śpiewał bowiem chór, a czasem sam kantor lub jego pomocnik.

Wiadomo, że odnośnie do godziny obowiązywał ustalony porządek, nad którym czuwał zakrystian. Msze miały być sprawowane jedna po drugiej, o ile to możliwe, wypełniając cały poranek aż do nony.

O wiele mniej przepisów zawiera brewiarz. Zasadniczo w każdym konwencie należało śpiewać całe Officium Divinum (od jutrzni po kompletę; od północy do wieczora) w oznaczonych godzinach. Wszyscy zakonnicy mieli obowiązek uczestnictwa ,,pomagając chórowi”. Chórem kierował kantor ze swoim pomocnikiem. Nowicjusza (przy wstąpieniu do zakonu) egzaminowano nie tylko z łaciny, lecz także ze śpiewu. Jeśli miał on takie zdolności, polecano go do święceń; jeśli nie miał – nie dopuszczano do przyjęcia święceń. W kalendarzu znajdujemy rozporządzenie, że pierwsze i drugie nieszpory (lub też laudesy na św. Agnieszkę) należało brać z tekstów wspólnych Męczenników itp.

Początkowo kompletę uzupełniano różnymi antyfonami. Rzeczona kapituła warecka z 1524 r. ograniczyła je do trzech: o NMP, o św. Franciszku i o świętych zakonnych. Pierwsza trwała od Popielca do Wielkiej Soboty (,,Salve Regina”); od Wielkiej Nocy do Soboty przed Trójcą (,,Regina coeli”); od św. Trójcy do Narodzenia NMP (,,Ave Regina”); od Narodzenia do Adwentu (,,Quod pulchra est”); od Adwentu do Wielkiego Postu (,,Alma Redemptoris”). W święta duplicia maiora śpiewano o św. Franciszku (,,Coelorum candor”). W inne dni śpiewano ,,Salve s. Pater”. Natomiast antyfonę o świętych zakonnych śpiewano w takowe święta (,,Floret Francisci hortulus”).

W rzeczy samej ,,zmiany i wymysły” w Mszy i Brewiarzu mogły obracać się tylko w ciasnych granicach i nie nadawały one bernardynom znamiennych właściwości sprawowania nabożeństw, które jednak miały wielkie znaczenie dla popularności zakonu. W tych właśnie nabożeństwach (poza Mszą i Brewiarzem) oraz w dodatkowych modlitwach było bardzo dużo swobody, z której obficie korzystano.

Wielką wagę zakon kładł na kazania. Liczne przepisy znajdujemy na ten temat w konstytucjach i uchwałach kapituł. Kaznodzieja zajmował poczesne stanowisko w społeczności klasztornej i był wolny od wielu obowiązków (nawet od niektórych części godzin kanonicznych). Tutaj jednak obchodzi nas nie tyle jego urząd czy zawartość kazań, lecz raczej ceremonie towarzyszące głoszeniu pouczeń, zależne od treści nauki.

Co niedzielę i w każde święto zakon odsłuchiwał dwóch kazań: na sumie i na nieszporach. Jedynie w kilku mniejszych klasztorach ograniczano się do jednego kazania przed południem. Stosownie do tego było dwóch kaznodziei. Aczkolwiek również w ferie kaznodzieja mówił kazanie, zależnie od ilości obecnych osób w kościele. Być może kazania te miały na oku przede wszystkim bractwa. Tak czytamy, że Mikołaj z Sokolnik co wtorek miewał w Poznaniu nauki o św. Annie.

Kazanie zasadniczo trwało godzinę. Przedłużanie lub skracanie były zabronione pod groźbą kary. Na początku kazania odmawiano ,,Zdrowaś” i ,,Spowiedź powszechną”, a na końcu kaznodzieja czytał wypominki, podczas których dzwoniono na znak, że nauka się kończy. Później w 1570 r. zniesiono ową spowiedź i obrzędy kazania rozpoczynały się jedynie modlitwą do Matki Bożej. Podczas kazania, wedle przykładu św. Jana Kapistrana, kaznodzieje, co jakiś czas wzywali imienia Jezusa, na co lud odpowiadał tym samym wezwaniem. Na tę nowość duchowieństwo świeckie [diecezjalne – przyp. red.] krzywo patrzyło i bł. Szymon z Lipnicy (kaznodzieja katedralny) musiał się z tego tłumaczyć przed kapitułą wawelską. Być może zachodziły w tym nadużycia. Już w 1483 r. (rok po zgonie Szymona) wydano przepis, że takie wezwania można stosować tylko w wielkie święta, natomiast w kościołach parafialnych decyzję w tym względzie mieli wydać proboszczowie. Zaraz po kazaniu odmawiano siedem Psalmów pokutnych po polsku. Później w 1488 r. bł. Władysław z Gielniowa wprowadził śpiew swej pieśni ,,Jezusa Judasz przedał”, która wyparła owe Psalmy z użycia. Stosowano wówczas także inne pieśni, które śpiewano po kazaniu […]. Zamiast tej pieśni bardzo często odmawiano litanię do Wszystkich Świętych, przy czym jeden chór miał mówić: Św. Piotrze, a drugi: Święty Pawle itd. Procesje należały do ceremonii, które odbywały się od czasu do czasu. Najważniejsze były te teoforyczne podczas Bożego Ciała. Tutaj zakonnicy nasi mieli zachowywać miejscowe zwyczaje i brać w nich udział tak, jak to przewidują miejscowe zarządzenia. Jeśli z powodu braku dobrej pogody w święto lub w czasie oktawy tej uroczystości, nie mogli oni brać udziału w wielkiej procesji miejskiej, według zwyczaju mieli ją odbyć wewnątrz własnego kościoła i krużganka zaraz po Mszy św. Zabraniano organizowania procesji po komplecie. Wystawienie Najświętszego Sakramentu miało się odbywać tak, jak w innych kościołach. Szaty liturgiczne ubierali tylko: celebransdiakonsubdiakon, cereoferariusze i turyferariusz (używano tylko jednej kadzielnicy). Nie mieli też oni ubierać chłopców, lecz dokonywali tego rodzice. Zakonnicy mogli jedynie w ten sposób ubranych chłopców dołączyć do procesji.

Innych procesji mieli unikać, jeśli było to możliwe. Przy nadzwyczajnych okolicznościach (w intencji pokoju, w czasie zarazy czy głodu lub ze względu na zwycięstwo nad niewiernymi lub w jakiejkolwiek intencji publicznej) mogli uczestniczyć w procesjach, o ile tylko zostali zaproszeni. Mieli się oni uchylać od procesji w dzień św. Marka, w czasie Dni Krzyżowych oraz od wszystkich zwykłych pochodów, jeśli tylko nie sprawiłoby to zgorszenia wśród ludu. Jeśliby jednak wzięli w nich udział, to mieli baczyć, żeby nie stało się to zwyczajem. Wiemy też, że niektórzy przełożeni pilnowali tego zbyt skrupulatnie, a Michał Bal (prowincjał w latach 1472-1476) wywołał z tego powodu zatarg z biskupem poznańskim Andrzejem z Bnina oraz z całą jego kapitułą. Dopiero jego następca Chryzostom z Ponieca (prowincjał w latach 1476-1479) ustąpił biskupowi, pozwalając braciom uczestniczyć w tych procesjach.

Ustawa prowincjonalna nakazywała bernardynom podczas procesji nie spierać się o miejsca zaszczytniejsze, lecz ustawić się tam, gdzie nakażą. Pomimo tego miały miejsca spory o procedencję. Wielki taki proces toczył się między nimi a franciszkanami konwentualnymi w Wilnie oraz Lwowie w latach 1541 oraz 1571-1627.

Rzadko w tej epoce bernardyni odbywali procesje w swych własnych kościołach. Tak w Wielki Piątek po kazaniu podążali w procesji z krzyżem, atoli bez Sakramentu, do Grobu Pańskiego. Śpiewano wówczas Crux fidelis lub Pange lingua po łacinie lub po polsku. We Wniebowstąpienie po ukończeniu nony gaszono świece wielkanocną i śpiewano Ite in orbem. Potem wszyscy podążali w procesji z kościoła do refektarza przy wtórze prozy Incarnatus omnipotens. Zabraniano wszelkich ,,przedstawień z krucyfiksem lub figurą zmartwychwstania”. W Boże Narodzenie i Wielkanoc, ukończywszy dziękczynienie w kościele, szli przy wtórze pieśni do refektarza. W inne dni odmawiano tylko kantyk Maryi.

Oficjum ,,Gratiarum”, absolucję generalną, ,,Ne reminiscaris” i modlitwę ,,Benedicta” odczytywano często w chórze. Pierwotnie czyniono to, gdy czytano codzienną Mszę św. Zachowano to w tych konwentach, gdzie poprzestano na Mszach cichych. Tam, gdzie zaczęto śpiewać Msze, odmawiano owe modlitwy we wtorki i czwartki. Opuszano zaś w poniedziałki, środy i piątki oraz w trakcie kapituły, oktawy Wniebowstąpienia Pańskiego, w święto św. Franciszka i w święto Wszystkich Świętych Pańskich. Nie odmawiano tych modlitw również we wigilie z dziewięcioma lekcjami, co odbywało się raz w tygodniu. Pierwotnie odmawiano Confiteor również po komplecie, gdyż bracia zajęci pracą przy klasztorze, wcześniej nie mogli przybyć na modlitwy. Około 1524 r. zaniechano tej praktyki jako zbytecznej. Modlitwy jednak odmawiano, a podczas kapituły (przynajmniej od 1499 r.) również śpiewano.

Bernardynom przypisuje się także wielki wpływ na rozwój kolęd, jasełek i nabożeństw Bożego Narodzenia. Nie można temu zaprzeczyć, jakkolwiek trzeba pamiętać, że ich zasługi były dzielone z franciszkanami konwentualnymi, którzy w Polsce kilka wieków wcześniej zapodali taką inicjatywę dla tych dewocji. Pada tutaj też pytanie: czy na dobre te ceremonie nie rozwinęły się przypadkiem dopiero w dobie potrydenckiej? Jakkolwiek źródła bernardyńskie z XV i XVI w. są pod tym względem bardzo szczupłe.

Z lat 1460-1477 dowiadujemy się, że bernardyni we Lwowie urządzali żłóbek z wielką okazałością, przedstawiając w kościele podobieństwo stajenki z figurami Najśw. Maryi Panny i Dzieciątka wraz z wołem i osłem, rzekomo żywymi. Ta nowość ściągała do ich kościoła tłumy wiernych, na co inni skarżyli się arcybiskupowi Grzegorzowi z Sanoka. Czynili to jednak daremnie. Wiemy także, że Innocenty z Kościana (+1545) ułożył pieśń do Pana Jezusa, leżącego w żłobie, którą w klasztorach bernardyńskich śpiewano aż do XVIII w. W obu zbiorach pieśni tegoż zakonu z połowy XVI w. (kórnickim i puławskim), pieśni bożonarodzeniowe stanowią poważny zbiór utworów, a nagłówek kórnickiej księgi zdradza szczególne nabożeństwo związane z Narodzeniem Pańskim: ,,Poczynają się pieszni nabożne czaszu narodzenia dzieciątka namileyszego a naslotszego pana miloszczywego iesusza iedinego syna przenączisczey a niepokalaney dziewicze pani Maryey” (nagłówej jednej z pieńsni (CV, str. 203-204)). Pieśń: ,,Pana Jezusowe dziecynsto kołysiącz” wskazuje na to, że już wtedy istniał zwyczaj kolebania kołyski z bogato przystrojoną figurą Dzieciątka, co czynili zakonnicy po obu stronach, klęcząc wśród śpiewu kolęd. Dopuszczano do tego również dobrodziejów, ze względu na ich pomoc. Dodajmy tu jeszcze śpiew pieśni, pewnie łacińskich, o których mowa była wyżej.

Oto wszystko, co udało się nam zebrać na czas, o którym mowa. Jednak to, że dowiadujemy się o dewocji kołysania z okolicznościowego nagłówka (jakby przypadkowo), pozwala podejrzewać, że nabożeństwo Bożego Narodzenia rozwinęło się już w tym okresie o wiele bardziej, niż mówią nam o tym nasze drobne źródła.

Szczupłą tylko liczbę benedykcji podają nasze źródła. Tłumaczy się to w znacznej mierze charakterem nie parafialnym kościołów bernardyńskich. Na uwagę zasługuje jednak to, że te Benedykcie są właściwe Kościołowi w Polsce: benedykcja owsa na św. Szczepana; złota, kadzidła, mirry na Trzech Króli; potraw na Wielkanoc; rekoncyliacja paramentów po wypraniu. Benedykcje te zostały przejęte przez zakon od duchowieństwa świeckiego.

W ostatnich dwudziestu pięciu latach XVI w. bernardyni zastosowali w liturgii reformę trydencką. Kapituła warszawska w 1576 r. postanowiła, że wszędzie ma być wprowadzony nowy mszał i nowy brewiarz. Uchwała ta szybko weszła w życie, o czym świadczą zachowane w bibliotekach konwenckich dość liczne wydania mszałów i brewiarzy z końca XVI w. Prawdopodobnie przyczynił się tutaj może wzgląd praktyczny, że nie było łatwo odczytywać gotyckie inkunabuły, nie mówiąc już o rękopisach. Zastrzegając jednak jednolitość w nabożeństwach prowincji, ta sama kapituła uwzględniała pewne właściwości i odrębności bernardyńskie. Czy urzeczywistniały się one tak w liturgii oficjalnej, czy w dodatkowych nabożeństwach, niepodobna dociec. Jednak spotykamy je w 1591 r. na kapitule bydgoskiej, kiedy wniesiono skargę na ceremonie paraliturgiczne.

Uwagi nasze o liturgii bernardyńskiej w XV w. nie są wyczerpujące. Zależy to od charakteru źródeł, które niestety są pobieżne. Przypadkowe wzmianki kronikarza oraz drobne informacje w postanowieniach konstytucji oraz kapituł, nie znajdują dostatecznie jasnego i wszechstronnego oświetlenia w zachowanych tekstach liturgicznych. Uchwały kapitulne nieraz odsyłają do dawnego zwyczaju prowincji, a także do zwyczajów duchowieństwa świeckiego. Te uwagi są dla ówczesnych zapewne zrozumiałe, dla nas są jednak ciągłą niewiadomą. Jeśli pamiętnik wydarzeń w zakonie Komorowskiego i jeśli podręcznik kształcenia nowicjuszy Innocentego z Kościana przedstawiają dość wyraźnie dzieje prowincji i życie zakonne, to niestety brak analogicznego opisu nabożeństw po kościołach, pozostawia nas w mroku, co do liturgii bernardyńskiej. Przenosić zaś ten stan rzeczy z XVII i XVIII w. na czasy sprzed Trydentu, wydawało się nam zbyt ryzykowne.

Niezawodnie na wiele szczegółów liturgicznych bernardyńskich (może nawet na całość tej liturgii) światło mogłoby rzucić zbadanie ówczesnej liturgii kościołów polskich (diecezjalnych i zakonnych). Wiadomo jednak, że pod tym względem jesteśmy dopiero na początku, a zagadnienie to jest tylko postulatem. Niech więc do spełnienia rzeczonego postulatu ten szkic stanie się drobnym przyczynkiem.

Ks. dr Kamil Kantak

Z liturgii bernardyńskiej przedtrydenckiej. W: ,,Mysterium Christi”. R. II. Nr 7. 1931, s. 322-327.

Z liturgii bernardyńskiej przedtrydenckiej (Dokończenie). W: ,,Mysterium Christi”. R. II. Nr 8. 1931, s. 360-365

Tags: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Przetłumacz stronę